Strony

15.05.2016

[14] Zwiadowcy: Płonący most - John Flanagan




Kolejna część przygód piętnastoletniego Willa. Chłopak jest coraz lepszym zwiadowcą, dalej uczy się od Halta i towarzyszy mu. Jednak wojna z Morgorathem się zbliża. Czy młody chłopak odniesie kolejne zwycięstwo? Już dawno po egzaminach, więc w końcu znalazłam czas żeby usiąść i napisać, co jest dość trudne. Czekała na mnie dość długo, więc kiedy znalazłam czas, pochłonęłam ją i wcale tego nie żałuję.

"Brak wiary w siebie jest chorobą. Jeśli stracisz panowanie nad tym, wątpliwości staną się twoją rzeczywistością"

Akcja jest już od samego początku. Wszystko mnie wciągnęło, właściwie od pierwszej strony, pragnęłam znaleźć się na miejscu Willa. Kocham książki przygodowe i po "Pani noc" mogę odpocząć od burzliwych romansów i zająć się czystą walką. Trzeba zmierzyć się z potężną armią Morgoratha. W tej książce bardzo podoba mi się narracja trzecioosobowa, bo ilość bohaterów jest spora, a ja mogę poczytać o nich wszystkich, nie z punktu widzenia głównego bohatera. Jednak dalej nie podoba mi się, że jest tak mało rozdziałów z perspektywy Halta, który jest moim ulubionym bohaterem w tej serii. 

"Sarkazm wcale nie jest pośledniejszą formą humoru. Sarkazm po prostu nie ma z poczuciem humoru nic wspólnego."  

W tej części jest też wspaniała, kobieca bohaterka. Evanlyn, którą bardzo polubiłam za jej odwagę i dążenie do celu poprzez opór. Niestety w niektórych sytuacjach zachowuje się jak typowa księżniczka. Coraz bardziej lubię też Gilana. Zyskał moją sympatię przede wszystkim za wiarę w Willa, za danie mu wolnej ręki. Ogólnie uważam, że bohaterowie autora są bardzo dobrze stworzeni, każdy jest inny i nie sposób ich nie lubić. Każdy z nich tworzy jedną, wielką i wspaniałą historię. 

"Jeden mąż może być zdrajcą. Dwóch może być w zmowie. Trzem mężom ufajcie szlachetni panowie."  

Ta pozycja ma na pewno plusy właśnie za bohaterów, którzy nie są banalni, a każdy z nich, wnosi coś do tej historii. Jak już wspominałam, narracja świetnie tutaj pasowała. Książka nie jest też nudna, a wiemy, że niektóre kontynuacje są niepotrzebne, bo moglibyśmy dalej żyć bez kolejnej części. Tutaj właśnie się cieszę, że jest tak dużo części. Warto sięgnąć po tą pozycję, jeśli jeszcze się tego nie zrobiło.

Pozdrawiam, 
Tori.
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz