To
już trzecia część przygód Willa i jego przyjaciół. Początek tej części,
jest kontynuacją poprzedniej części. Autor na szczęście nie opisuje
przez pół książki o tym, co działo się w poprzednich częściach, co jest
wielkim plusem. Irytują mnie autorzy, którzy to robią, jakby myśleli, że
ludzie tak nagle zaczynają czytać ich serię od przypadkowej części.
John Flanagan zalicza się od teraz do moich ulubionych autorów. Przede
wszystkim gratuluje mu pamięci, bo nie jestem pewna czy ja bym
zapamiętała tyle bohaterów.
"Jednak nigdy nie wiadomo, co przyniesie jutro.
Najważniejsze, żeby wierzyć, nie poddawać się. Tego nauczył mnie Halt.
Nigdy się nie poddawaj, bowiem kiedy pojawi się sposobność, musisz być
gotów, żeby z niej skorzystać."
Tym razem autor zmienia otoczenie, a Will razem z Evanlyn muszą zmierzyć się z jarlem Erakiem i jego ludźmi. Zostali
przecież porwani, a wyprawa nie zapowiada się na miłą, płyną do
Skandii. W tym samym czasie Halt dopuszcza się do karygodnych rzeczy, by
odnaleźć swojego ucznia. Pomaga mu w tym dzielny Horace. Nareszcie
mogłam się nacieszyć rozdziałami z Haltem w roli głównej, bo było ich
wiele.
"Pomoc może nadejść z najmniej oczekiwanej strony..."
Przede
wszystkim najbardziej podobała mi się zmiana charakteru Evanlyn. Z
kobiety, która przez całe czas miała wygodne życie, stała się silną,
niezależną kobietą. Ten czas, który spędziła w Skandii, zrobił z niej
bohaterkę, którą można się wzorować. Jej poświęcenie było ogromne.
"Zapomnij o nim. Twojego przyjaciela wzięło w swe posiadanie zioło cieplaka. Jest już trupem."
Uważam,
że podróż po nowych krajach jest bardzo ciekawym pomysłem i pokazuje,
że autor ma ciekawą wyobraźnię skoro potrafi wymyślić tyle miejsc. Zbyt
łatwo ulegam tej serii, szybko się do niej przekonuje i nie potrafię o
niej zapomnieć. John Flanagan zapewne szybko pozyskuje nowych
czytelników, bo jego książki są lekkie i przyjemne. Kiedy już siadam i
czytam tą serię, niełatwo jest mi przerwać.
"A mnie owszem, Gilanie. Niełatwo jest zerwać
więzy lojalności. To boli, możesz mi wierzyć. Otóż nie pozwolę, żebyś
wyrządził podobną krzywdę samemu sobie."
Ten autor jest moim mistrzem jeśli chodzi o tworzenie bohaterów. W każdej książce pojawia
się ktoś nowy i każdy mnie do siebie przekonuje. Nie ma dwóch takich
samych osób, każdy się od siebie różni. W tej części zakochałam się w
postaci Eraka, które można było poznać we wcześniejszej części i choć na początku go nie lubiłam, to teraz żałuje, że jest go tak mało.
"Przecież ten chłopak to prawdziwy wojownik. Może i nikczemnej postury, ale ma serce prawdziwego Skandianina."
Podsumowując, książka bardzo mi się podobała. Akcja książki jest ciekawa i wciąga.
Pozdrawiam,
Tori.
Bardzo chciałabym skosztować tej wyobraźni autora :) obym miała okazje jak najszybciej!
OdpowiedzUsuńMuszę wreszcie zabrać się za zwiadowców bo kusisz :)
OdpowiedzUsuńhttp://poczytajmycos.blogspot.com/
Ta seria naprawdę jest warta przeczytania, więc zacznij czytać jak najszybciej!
Usuń