31.01.2019

[118] Hit czy jednak kit? // Przebudzeni - Colleen Houck



Jeśli ktoś czyta mnie regularnie, to na pewno zauważył, że przepadam za książkami z wątkiem mitologicznym, niezależnie od tego czy chodzi tutaj o mitologię nordycką, grecką, rzymską, czy egipską. Staram się zawsze po wydaniu tych książek w Polsce je przeczytać. Moim absolutnym mistrzem w tym jest oczywiście Rick Riordan (o którym mówię zbyt wiele razy czasami mi się tak zdarza), ale książkami innych autorów też jestem zainteresowana. Dzisiaj dlatego opowiem Wam trochę o nowości na rynku wydawniczym, książka napisana przez Colleen Houck to opowieść rozgrywająca się w dzisiejszych czasach, która porusza wątki z mitologii egipskiej, nie pisząc o samych mitach, a przekształcając historię. Ja już wiem, że „Przebudzeni” i kontynuacje tej serii będą moim absolutnym hitem w tym roku. 

Lilliana „Lily” Young to nasza główna bohaterka. Dziewczyna ma siedemnaście lat i wychodzi na to, że jest nieziemsko bogata, a to prawie od razu zepsuło dla mnie bohaterkę, bo nie przepadam za ludźmi, którzy swoje problemy mogą rozwiązać od ręki za pomocą pieniędzy. Stwierdziłam jednak, że dam jej szansę i tym razem się nie zawiodłam. Lily to bohaterka niedoświadczona w życiu, która chodzi tak, jak rodzice jej zagrają, ale czego możemy od niej oczekiwać kiedy ma się siedemnaście lat? Ja będąc troszeczkę starsza niż ona nie mam do końca pojęcia co chciałabym robić w życiu do końca. Potrafi sobie jednak radzić ze swoimi problemami sama i jest zaradna, jak na jedynaczkę z bogatej rodziny. Wydaje mi się, że jej majętność została tak opisana, by wytłumaczyć niektóre rzeczy, które bez pieniędzy nie mogły się udać. Na każdym kroku cały czas jednak wspominała jak ona zna się na chłopakach, a później sama uganiała się za jednym. Właśnie z tym miałam największy problem w całej historii. Nie wiem jak innych, ale mnie ta dziewczyna, w niektórych sytuacjach bawiła, nie z jej głupoty, a dlatego, że została tak napisana, by nas rozśmieszyć. 

Oczywiście na drodze naszej bohaterki musi stanąć jakiś chłopak i jest nim Amon, który jest księciem ze starożytnego Egiptu i wybudził się po tysiącu lat snu, by znów ochronić Ziemię. Problem polega na tym, że znajduje się on w Nowym Jorku, a nie wie jak ma właściwie wrócić do domu. Na jego drodze staje Lily, która odnajduje chłopaka, a ten swoją mocą zmusza ją do pomocy, by mógł normalnie funkcjonować. Świetne jest śledzenie tego, jak ten radzi sobie w naszej rzeczywistości, poznaje te wszystkie technologiczne sprzęty, jedzenie i kulturę. Nasz książę jest przede wszystkim odważny i waleczny, przecież musi sobie cały czas radzić ze złem, prawda? Musi on także zaufać dziewczynie, bo tylko ona pomaga mu w tym dziwnym dla niego świecie. Polubiłam tego chłopaka, a rzadko mi się zdarza, że darzę sympatią tych miłych. 

Cała fabuła naprawdę jest dobrze przemyślana, a czytanie tego, co się dzieje nie pozwala nam ani na chwilę oderwać się od książki. Wyłapałam oczywiście jeden z największych minusów – wątek romantyczny. Nie przeszkadza mi jego obecność, ale nie podoba mi się to, jak on się toczy. Wydaje się, przynajmniej mi, że na początku wszystko wygląda sztucznie, a dopiero później wszystko toczy się tak, jak mogłoby się to odbywać w prawdziwym życiu. Tempo akcji też nie jest takie, jakie mogłabym sobie zażyczyć, bo spodziewałam się trochę więcej walk, ale na to liczę w kolejnych tomach. Jednak wszystko, co złego bym nie napisała o tej książce dla mnie się przestało liczyć w chwili, w której przeczytałam ostatnie kilkanaście stron. Autorka zagrała mi na emocjach, tak, jak dawno nie zrobił tego nikt inny (a ostatnio się to zdarzyło gdzieś dwa lata temu, gdy czytałam finał „Diabelskich maszyn” – fani wiedzą o czym myślę) i przepłakałam końcówkę sama nie wiedząc czemu. Oczywiście znalazłabym kilka o wiele lepszych książek, ale dla mnie wszystko właśnie podniosła końcówka, a także świetny plot twist, który na pewno będzie głównym wątkiem fabularnym w kolejnej książce z tej serii. Teraz tylko pytanie jak mogę na nią czekać skoro marzę, by już czytać o Lily, Amonie i reszcie naszej świetnej ekipy.
Także jeśli lubicie klimat mitologii egipskiej, jesteście fanami różnego rodzaju romansów i chcecie spędzić dzień czytając naprawdę dobra książkę to polecam Wam właśnie lekturę „Przebudzenia”, bo ta książka jest warta tego, byście poświęcili jej swój czas! 

Za książkę dziękuję wydawnictwu We Need YA
Pozdrawiam, 
Tori! 

 
Theme by Violett