29.12.2015

[5] Złodziejka książek - Markus Zusak




    

Sięgnęłam po tą książkę już drugi raz w tym roku. Opowieść Markusa Zusaka jest dla mnie jedyna w swoim rodzaju. Nie wiem czy toś inny napisałby tą książkę lepiej. Ja w niej nie mam do czego się przyczepić.





        Poznajemy historię Liesel Meminger, dziewczynki, która została oddana do rodziny zastępczej. Traci matkę, brata. Jej zastępczy rodzice to Rosa i Hans Hubermannowie. Książka o drugiej wojnie światowej, czyli o czasach trudnych, bardzo trudnych. Autor, który nawet nie żył w tamtych czasach opowiada o wszystkim jakby sam ją przeżył. W dodatku narratorem jest śmierć. Dziwne, co? Jednak według mnie to jest wspaniałe. Wróćmy jednak do samej akcji książki.



"Myślę, że się bał. Rudy Steiner bał się pocałować złodziejkę książek. Tak długo o tym marzył. Tak niewiarygodnie mocno ją kochał. Kochał ją tak bardzo, że już nigdy jej o to nie poprosił i zszedł do grobu, nie zaznawszy smaku jej ust."
       

                  Jak już mówiłam jest to opowieść o drugiej wojnie światowej, pokazana jest sytuacja w Niemczech, narodu, który to wszystko zaczął, to przez Hitlera zginęło tyle niewinnych ludzi. Markus Zusak chciał nam jednak pokazać, że nie każdy Niemiec jest zły. Cała akcja książki dzieję się zazwyczaj na Himmelstrasse (Himmel to niebo). Poznajemy w tej książce mnóstwo postaci, ale oprócz rodziny Liesel i jej samej ważną postacią jest Rudy Steiner, chłopak o włosach koloru cytryny. Bardzo szybko stał się najlepszym przyjacielem dziewczynki. Jednak nadchodzi wojna, brak pożywienia. Niemcy robią wszystko co rozkaże im Hitler. Oczywiście są ludzie, którzy mu się sprzeciwiają. Jednym z takich ludzi jest Hans Hubermann.


"Ja naprawdę potrafię być wesoły. I przyjacielski. I sympatyczny. I życzliwy. A to dopiero początek wyliczanki. Tylko nie proście mnie, żebym był miły. Ta cecha nie ma ze mną nic wspólnego."
       
       Ważnymi rzeczami w życiu naszej       młodej bohaterki są oczywiście książki. Razem ze swoim papą uczy się czytać. Kiedy brakuje jej książek możemy się domyśleć po tytule, że kradnie książki. Pewnego dnia do ich domu zawitał mężczyzna, Max Vandenburg. Wszystko było by dobrze gdyby nie jedno "ale", mężczyzna był Żydem, czyli człowiekiem, który był tępiony przez naród Hitlera. Hans jednak opowiadając historię z czasów kiedy był na pierwszej wojnie światowej oznajmia ze spokojem, że przyjmie Maxa. Mężczyzna mieszka w piwnicy, zaprzyjaźnia się powoli z Liesel, stają się dla siebie jak brat i siostra. Niestety to wojna i nic nie jest wspaniałe.





"Wydaje mi się, że ludzie lubią oglądać akty destrukcji. Zamki z piasku, domki z kart - od tego się zaczyna. Mają specjalny talent do pomnażania dzieła zniszczenia."

             Książka powala, zresztą tak samo         jak film. Dziękuje ludziom za to, że piszą tak wspaniałe historię. Nigdy w życiu tyle nie płakałam nad książką, zresztą ja ogólnie nie jestem człowiekiem, który płacze, film też był wyciskaczem łez, Pokochałam Rudy'ego i Maxa, momentami pragnęłam mieć takiego ojca jak Hans, nawet Rosa w momentach kiedy przeklinała i tak była wspaniała. Niektórzy potrafią świetnie bawić się słowami i to właśnie zrobił autor. Przeżywałam chwilę smutku, radości i rozbawienia. Czułam jakbym dorastała z bohaterką na nowo. I jeszcze ta cudna okładka.



     Polecam i książkę, i film. Uważam, że są takie książki, które w życiu warto przeczytać, tak samo jest z filmami. Do tego miejsca zalicza się "Złodziejka książek" Nie wiem jak można nie kochać tej książki. Zwłaszcza, że ma takiego wspaniałego narratora. Kto by wymyślił podobny pomysł? A jak Wam się podobała książka, a może oglądaliście tylko film. Podzielcie się ze mną swoją opinią. Miałam dzisiaj nic nie dodawać, bo urodziny miałam spędzić z rodziną, ale mam dla Was kolejne trzy posty i nie wiem kiedy się wyrobię. Życzę Wam udanego sylwestra.

Pozdrawiam, 
Tori. 

9 komentarzy:

  1. Oglądałam film, jednak za książkę nie miałam okazji się zabrać, najwyższa pora! :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Na początku wszystkiego najlepszego, do tego też jest z grudnia *.* O książce słyszałam i mam ją w planach na ten rok, ale muszę najpierw przeczytać wszystkie moje perełki, które teraz stoją na półce z grudnia, a nie czytam jakoś mega szybko, więc nie wiadomo, jak to się potoczy, do tego egzaminy próbne, to jeszcze moja zmora :(
    Pozdrawiam i recenzja, jak zwykle piękna, do tego masz ładny szablon Tori :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za życzenia ;) Dziękuję, że podoba Ci się recenzja, a szablon mi też się podoba ;)

      Usuń
  3. Książkę czytałam jakiś czas temu i zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Jest cudowna, przepiękna i zruszająca.
    Pozdrawiam :)
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak uważam, ryczałam na tej książce wiele razy. Ja również pozdrawiam ;)

      Usuń
  4. Oglądałam film, ale na pewno zabiorę sie za przeczytanie książki! Szczególnie, ze bedzie ona moją lekturą

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chciałabym, żeby to była moja lektura, niestety teraz mamy "Folwark Zwierzęcy" :/

      Usuń
  5. Kocham te pozycję! Zarówno jako książkę jak i film. :3

    OdpowiedzUsuń

Theme by Violett